Przesilenie

 

Aby zbliżyć się do malarstwa Anny Szewczyk należy poznać jej stosunek do rzeczywistości. Szewczyk postrzega rzeczywistość jako warstwy, które na siebie nachodzą. Warstwowość natomiast rządzi się swoimi prawami. Przeszłość zawarta w warstwach jest stale obecna pomimo, iż wydaje się być zdezaktualizowana i nieaktywna, jednak w każdej chwili może się uaktywnić bowiem jest rodzajem zamrożonego depozytu czekającego na odpowiednią energię, która ją uruchomi. Warstwa wierzchnia przykrywa rezultaty zdarzeń minionych, czyli aktualna rzeczywistość staje się również swoistym stanem przejściowym, bowiem pojawią się kolejne, przyszłe. Relacje zachodzące między warstwami nie mają jednak kierunku o wektorze skierowanym wyłącznie ku wierzchniej warstwie czy przyszłości, może więc nastąpić przebicie się czegoś istotnego dla rzeczywistości aktualnej. Zatem tak postrzegana rzeczywistość o charakterze warstwowym ma charakter przejściowy. Przechylenie, które występuje w kierunku przyszłości powoduje jednak u nas ludzi permanentne poczucie stanu przejściowego i czekania na coś co ma nastąpić. Nieustannie próbujemy to nazwać, określić a niekiedy zdefiniować. Rzeczywistość dysponuje ciągłą potrzebą redefiniowania warstw i generujących ją zdarzeń w przeszłości. Doświadczamy stale zmieniającego się oblicza warstw minionych i ich kształtowania zgodnie z oczekiwaniami doraźnymi chociażby w celach manipulacyjnych. Anna Szewczyk podobnie traktuje warstwy w swoich obrazach i poddaje je różnym manipulacjom. Należy jednak pamiętać, że warstwy w malarstwie Szewczyk nie są reprezentacją rzeczywistości tylko są próbą pokazania tego czemu ulega. W samej rzeczywistości na skutek współistnienia przeciwnych wartości często wzajemnie się znoszących, których obecność wynika ze zderzenia nieplanowanych czy antagonistycznych elementów, warstw przeszłych nie do końca dających się zagłuszyć przez kolejne, powoduje w nas totalne niezrozumienie i poczucie zagubienia. Kiedy czegoś nie rozumiemy wpadamy często w panikę, tymczasem należy pamiętać, iż nie wszystko daje się zrozumieć. Szewczyk o tym wie i dlatego próbuje się podzielić z nami tą świadomością tworząc treści malarskie między innymi o takiej proweniencji.

 Anna Szewczyk spędziła dużo czasu na bardzo wnikliwej i rzetelnej pracy w precyzowaniu powodów powstawania jej kolejnych obrazów. Ograniczenie jakie stosuje w posługiwaniu się bielą i czernią ma znamiona ucieczki od wszelkich sposobów uatrakcyjniania swojego malarstwa. Kolor zdaniem artystki odbiera dramat i jest zbyt zmysłowy. Może uwodzić… Obrazy z tego czasu posiadają relacje do fotografii czarno-białej, grafiki czy rysunku. Rysunku jako elementarnej, uniwersalnej i wszechobecnej wartości. Rysunek w twórczości artystki zawsze był obecny i znaczący dla jej doświadczeń artystycznych. Biel i czerń zdecydowanie
do tego nawiązuje i ma charakter obiektywizujący a na swój szczególny sposób aestetyczny. Anna Szewczyk postrzega rzeczywistość jako struktury, warstwy celowe i przypadkowe, dobre i złe, te globalne i te z najbliższego otoczenia. Wytłumaczalne i nie wytłumaczalne, sensowne i bezsensowne, stare i nowe. Czarne i białe. Prace z początku lat 2008 - 2016 są bardzo specyficzne i jak sama autorka je określa „sztywne”. To struktury czarno-białe, które bardziej nawiązują swym wizualnym podobieństwem do intarsji czy imitacji kamieni, stiuków, albo wzorów na starych olbrzymich stołach z wytwornych pałacowych wnętrz. Struktury te nie przedstawiają rzeczywistości obserwowanej, tylko jej stany albo konteksty i tak jak ona ulegają najróżniejszym, nieprzewidywalnym przekształceniom. Nazywanie
ich roboczo przez artystkę imitacjami, jest bardzo istotne w kontekście treści, którą próbuje zdefiniować właśnie poprzez konkretną strukturę. Przypomnę, że przykładowe stany interesujące Szewczyk to nasilenie, chaos, niedopasowanie, nadmiar, brak czy balans. Jednak przypomnę, że interesują artystkę te stany jako wyabstrahowane z rzeczywistości. Są autonomicznymi wartościami nadającymi się do uczynienia z nich treści obrazów.  Pojęcie imitacji ma szczególne miejsce w sztuce chociażby na przykładzie Jaspera Johnsa, kiedy to rezygnuje z przedstawienia przestrzeni na rzecz imitacji dwuwymiarowej powierzchni, flagi czy tarczy strzelniczej albo znaku drogowego i jest użyte zgodnie z jego ideą obrazu jako przedmiotu definiowanego jego treścią. W przypadku obrazów artystki chodzi o imitację stanu. Sam fakt namalowania, a więc powołania do istnienia, jest dla Anny Szewczyk imitacją,  ale tylko dzięki niej może być wizualnie doświadczona. Praca „Antynomia imitacji” z 2013 roku, jest  najlepszym przykładem stosunku do pojęcia  imitacji Anny Szewczyk. Obraz sam w sobie jest antynomią imitacji, pomimo iż jego treść może dialogować z czymś sztucznym, żeby nie określić nieprawdziwym. Obrazy te mają również charakter intarsji, „Praforms” z 2009,  czy „Made in PRL” z 2013 roku, która jest złożeniem z innych elementów, często obcych sobie  wizualnie w nową  określoną  całość. Tak też jest w obrazach z tego czasu. Obce czarno-białe elementy zestawione razem w jednię, na domiar nie do końca abstrakcyjną, ale i nieprzedstawiającą. Widać wyraźnie, że artystka wnikliwie analizowała różne style historyczne, oraz ornament, które pozwoliły jej na znalezienie wizualnej ostateczności, która o dziwo jest na tyle uniwersalna, że mogłaby być zarówno współczesna, jak i dużo starsza.

W kolejnym etapie malarstwa Anna Szewczyk sięga po język ekspresji. Warstwy „sztywne” są marginalizowane i tylko fragmentarycznie pojawiają się na krawędziach płótna, jako z jednej strony zdezaktualizowane, a z drugiej stale przypominające o swoim potencjale. Są jakby zatarte, zaplamione a aktualna warstwa ma wymiar rozpaczy, niepokoju i wręcz ostentacyjnego deklarowania stanu przejściowego. Sięganie przez artystkę po język ekspresji ewidentnie odnosi się do niepokoju i rozgrywającego się dramatu o niejasnych korzeniach, intencjach i celach. W tym też czasie powstają interaktywne obiekty malarskie takie jak „Zrób to sam” z 2018 roku, „Puzzle” czy „Piramida”. Raz jest to aktualny kształt Polski ułożony z puzzli o granicach odnoszących się do naszej skomplikowanej historii dany nam, jako rodzaj sumy, a innym razem kształt i treść dają nam swobodę układu, jednak zawsze będzie to piramida, od której się nie uwolnimy. Jedna z bardziej interesujących prac malarskich, a tak naprawdę realizacja fotograficzna to praca „Ornament i zbrodnia” z 2016 roku. Anna Szewczyk najpierw namalowała płasko na płótnie czarno-białe trofea myśliwskie(poroża) pod wpływem prawdziwych wiszących w pałacu w Konopiszczach w Czechach, co w rezultacie stanowi swoistą tapetę.  Następnie sfotografowała się w futrze stojąc tyłem do obiektywu aparatu fotograficznego na ich tle. Samo futro, które artystka ma na sobie posiada ciekawy naturalny szlachetny wzór wynikający z jego skrojenia, tymczasem owa tapeta to kulturowa kumulacja zbrodni. Sfotografowanie siebie samej w futrze na tle obrazu imitującego rzeczywistość w postaci ściany z porożami to tak naprawdę ukazanie osobistego uwikłania każdego z nas. Postępujemy tak i tak. Szewczyk tym samym ukazuje nam, jaka to niejasna i nie do rozwiązania, skomplikowana sytuacja etyczna. Fotografia jako medium jest tu doskonale wybrana, ponieważ ma charakter obiektywizujący, dokumentu jak i swoistego dowodu. Olbrzymią bezduszność, która płynie z tej realizacji Anna Szewczyk osiągnęła namalowaniem a właściwie malarską imitacją ściany z porożami. Obraz to już nie dzieło malarskie, ale tapeta kulturowa, której świadomość mamy właśnie dzięki fotografii. Niesfotografowany obraz czarno-biały może nawiązywałby do ilustracyjnych działań malarskich z jakimi mamy dziś do czynienia i może wpisywałby się w jakiś istniejący trend i miałby swoich zwolenników. Jednak dla autorki jest to niewystarczające, gdyż dzięki tak przedstawionej treści całej sytuacji na fotografii, prezentuje nam swój stosunek do treści malarskich i kontekstów, które mogą wszystko wywrócić do góry nogami. Napotykamy tutaj na degradację obrazu ze względu na jego treść umieszczoną na zdjęciu. To niewątpliwie Anna Szewczyk osiągnęła dzięki fotografii i bardzo oryginalnej idei namalowania obrazu po to, aby uczynić go tłem dla konkretnego zdjęcia. 

Następne obrazy prezentują wewnętrzną niespójność, jakby była to chęć osiągnięcia współistnienia niezbornych elementów czy fragmentów. Stanowią całość, ale są niejasne, nieoczywiste o trudno rozpoznawalnych treściach. Wręcz enigmatyczne. Stajemy wobec nich na swój sposób bezradni tak jak wobec rzeczywistości, nad którą wydaje się nam, że panujemy. Tu podobnie wydaje nam się. Taki stosunek do rzeczywistości jak i obrazu doprowadza artystkę do swoistego buntu i potrzeby eliminacji, która w logiczny sposób wynika z nagromadzenia nadmiernej ilości wszystkiego. To powoduje konieczność redukcji i oczyszczenia. Toteż w malarstwie Anny Szewczyk pojawia się potrzeba stworzenia pustki, namalowania wolności od warstw i struktur, ornamentu, historii i interpretacji. Taki stosunek jest być może potrzebą uwolnienia się również od rzeczywistości, bowiem tak jak rzeczywistość artystka traktuje malarstwo czy ideę obrazu jako nagromadzenie warstw, nadmiaru impulsów czy informacji. Swoisty chaos wynikający z przenikających się warstw reprezentujących przeżycia autorki i reakcje na zdarzenia niezależnie czy jest to, przeszłość, przyszłość czy teraźniejszość jest w momencie granicznym. Można stwierdzić metaforycznie, że Szewczyk doprowadziła swoje malarstwo do granic wytrzymałości notowania własnego stosunku do rzeczywistości, pomimo, iż koncentruje się na jej stanach a nie na przedstawianiu. Realny bowiem jest dla niej stan, w jakim znajduje się rzeczywistość, a nie sposoby jej przedstawiania. Redukcja, która jest najbardziej aktualnym problemem malarskim dla Anny Szewczyk, aby była sensowna, skuteczna i stanowiła nową jakość wymaga determinacji i porzucenia wszystkich do tej pory praktykowanych w kreacji artystycznej idei zwłaszcza w takim medium jak malarstwo. Poszukiwania muszą się odbywać w warunkach, w których nie można stosować dotychczasowych kategorii tylko równolegle tworzyć nowe. Dlatego Anna Szewczyk jasno formułuje konieczność ich odrzucenia, albowiem ma świadomość, iż nie da się odnaleźć nowego i jeszcze niesprecyzowanego tym, co sprawdzone, a więc bezpieczne, bo może nie być na tyle wrażliwe aby zareagować na nowy, inny rodzaj pustki.

 

                                                                                                                                                                                                                                                       Marcin Berdyszak